BLOG, W SPOSÓB
NIECHRONOLOGICZNY, PRZYBLIŻA SYLWETKI ZNANYCH I CENIONYCH ORAZ MNIEJ
ZNANYCH LECZ WYSTĘPUJĄCYCH W INTERNECIE PLATEREK ORAZ NAUCZYCIELI.
ZAPRASZAMY DO PRZESYŁANIA ZDJĘĆ I DOSSIER PLATEREK,
platerki.absolwentki[at]gmail.com .
SPOŁECZNOŚĆ WYCHOWANEK I WYCHOWANKÓW SZKÓŁ IM.CECYLII PLATER-ZYBERKÓWNY W WARSZAWIE
Wspomnienia
"Janka Zawadowska
Jesienią 1989 roku, a więc w czasie kiedy wszystko, co niemożliwe stawało się możliwe, grupa osób, związanych pewną ideą ale nie posiadających - w większości - ani doświadczenia w zakresie edukacji ani gruntownej o niej wiedzy postanowiła przywrócić do życia przedwojenną szkołę imienia Cecylii Plater-Zyberkówny, od pięćdziesięciu lat nie istniejącą na warszawskiej mapie edukacyjnej. Szkołę, która w ciągu przeszło stu lat swojej egzystencji przeszła zwycięsko dwie okupacje, by ostatecznie ulec arbitralnej decyzji władz komunistycznych.
Decyzja mówiła jednak o delegalizacji strony właścicielskiej – Towarzystwa Oświatowego im.Cecylii Plater-Zyberkówny – natomiast nie była w stanie dotyczyć ducha szkoły. Po odzyskaniu niepodległości dawne wychowanki, choć o pół wieku starsze, uznały, że ich obowiązkiem jest przywrocenie Szkoły na jej dawne warszawskie miejsce. Z bardzo prostej przyczyny: ponieważ jej tam nie ma. A powinna być.
Najpierw wróciła do życia Szkoła Powszechna, dzisiaj zwana Podstawową. Kiedy w dawnym gmachu Szkoły im. Cecylii Plater-Zyberkówny przy ul. Pięknej 24 zasiadły pierwsze malutkie uczennice Duch znowu powiał w Warszawie; wydarzenie miało wszystkie cechy cudu, ale cechy cudu miało wówczas wszystko, co się w kraju działo. „Nie wierzymy w cuda” – głosił napis w malutkim pokoiku przywróconego do życia Towarzystwa Oświatowego im. Cecylii Plater – Zyberkówny.- ”My na nich polegamy”.
Wiosną 1997 roku było już jasne, że szkoła będzie trwać i że trzeba ją budować dalej, to znaczy stworzyć liceum. Wówczas dobry los – a może właśnie cud – zdarzył, że do tego dzieła włączyła się Janka Zawadowska.
Tak jak we wszystkich swoich działaniach tak i w tym wypadku kierowała się swoim profesjonalizmem i szlachetną bezinteresownością. Miała doktorat z chemii i była Dyrektorem Centralnego Ośrodka Doskonalenia Nauczycieli. Była też nie tylko żoną znakomitego matematyka, profesora Wacława Zawadowskiego, ale córką profesora Ehrenfeuchta, niezapomnianego nauczyciela fizyki w szkole im. Cecylii Plater-Zyberkówny, a więc niemal z urodzenia Platerką. Była też wybitnym znawcą nowych, tworzących się właśnie projektów edukacyjnych i mogła wnieść do zespołu nieprofesjonalnego ale sercem i duszą oddanego sprawie – swoją wiedzę, rzetelność, umiejętności organizacyjne i nowoczesność myślenia. A również młodość – była od inicjatorek przedsięwzięcia o pokolenie młodsza! Jak gorzko to dzisiaj brzmi!
Liceum zostało otwarte we wrześniu 1998 roku i Janka przez wszystkie te lata, do końca, wspierała je swoją wiedzą i umiejętnościami. Z początku nie mogła poświęcać mu wiele czasu, ale możliwości, jakie stwarzała w CODN ogromnie ułatwiały nieprofesjonalnym członkom Towarzystwa orientowanie się co do podstawowych kierunków, w jakich powinno iść nowoczesne szkolnictwo, gdzie i u kogo szukać wiadomości i rady. Pozwoliło też naszym nauczycielom brać udział w licznych seminariach, szkoleniach i naradach i podnosić własne kwalifikacje. Później, gdy z CODNu wyszła, zawsze pozostawała z nim łącznikiem – dopóki Dyrektor i Zespół nie zostały zniszczone przez wichry ideologii.
Ale Janka miała zawsze słabość do Szkoły Podstawowej. Uważała, że tam odbywają się najistotniejsze procesy wychowawcze, tam potrzebne są najbardziej nowoczesny pomysły i inicjatywy pedagogiczne. Wspierała więc nie tylko platerkowskie Liceum ale i Szkołę Podstawową swoimi doświadczeniami, przywoziła materiały dydaktyczne, brała udział w rozmowach z nauczycielami, dzieliła się pomysłami. Nie czuła się najlepiej ostatnio, ale mimo złego samopoczucia zawsze przyjeżdżała na zebrania Zarządu Towarzystwa Oświatowego..
Jej pomysły praktyczne wynikały nie tylko z wiedzy o edukacji ale z osobistej postawy. Wolno mi powiedzieć, bo Janka była osobą otwartą, że o swojej katolickiej wierze świadczyła nie tylko stosunkiem do Pana Boga, ale przede wszystkim do ludzi. Wszystkich, nawet tych, których nie bardzo lubiła. Potrafiła jak niewielu przekraczać bariery uprzedzeń i zadawnionych niechęci, mało tego, czasem wydawało się, że właśnie pola tych niechęci pociągają ją i każą jej tym cierpliwiej i skuteczniej pracować tam, gdzie najtrudniej.Głupoty nie znosiła, małoduszność wyśmiewała ale ludzkie niezawinione nieszczęście kazało jej się zawsze zatrzymać i przynajmniej spróbować udzielić pomocy. Ile zrobiła dobrego - o tym świadczą ukazujące się po Jej śmierci nekrologi.
Na pierwszym zebraniu, na którym Jej zabrakło, Zarząd Towarzystwa Oświatowego im. Cecylii Plater-Zyberkówny podjął decyzję o ustanowieniu stypendium imienia Janiny Zawadowskiej dla tej uczennicy naszej Szkoły, która wykaże się największymi osiągnięciami w zakresie nauk ścisłych. Zasilić ten Fundusz będzie mógł każdy, kto zechce. Telefon Sekretariatu Szkoły:22 621 52 54 – pierwsze zgłoszenia już mamy.
Anna Trzeciakowska
(członek Zarządu Towarzystwa Oświatowego im. Cecylii Plater-Zyberkówny)"
Subskrybuj:
Posty (Atom)